L’Oreal mówi: wolę róż. O błyszczykach Colour Riche Le Gloss

L’Oreal mówi: wolę róż. O błyszczykach Colour Riche Le Gloss

0 486

Różowo mi, jak przyjemnie, różowo mi, sialalala. Ja też za jednym użytkownikiem facebookowym mogę powiedzieć, że wolę róż. Nie żeby ten róż jakoś wybitnie mi pasował, choć powiem szczerze, że jako kobieta-zima ja ten róż w ubraniach bardzo, bardzo. Róż w wersji nasyconej konkretnie, w stronę fuksji idący, choć i bladą powitam przyjaznym skinieniem głowy. Czas ten róż odczarować, odłupać z niego skorupę obciachu, która narosła od lat 80., kiedy to widziało się na ulicach żarówiaste bluzeczki w kolorze oczojebny pink, żarówiaste plastikowe klipsy i tego typu atrakcje.

W ramach tego odłupywania L’Oreal postawił na róż. Na róż w błyszczyku konkretnie (też mi nowość, no ale cóż, wolą róż) i chodzi o błyszczyk Colour Riche Le Gloss.

LOreal-Colour-Riche-Le-Gloss

Na zdjęciu czerwony, ała. No dobra, ale w palecie róże takoż są, a jeśli zerkniemy sobie na amerykańską odnogę strony internetowej koncernu, to zobaczymy właśnie takie totalne zaróżowienie.

No i tera co następuje. Nie wiem, czy ten błyszczyk już w Polszcze jest. Jeśli jest, to ciekawam ceny, bo na stronie internetowej L’Oreal widnieje nie całe 8 dolców. Nie wierzę, żeby u nas cena stanowiła proste przemnożenie dolara przez w miarę aktualny jego kurs, bo byłoby za tanio. Wieszczę więcej.

LOreal-Colour-Riche-Le-Gloss2

Dlaczego ja o tym błyszczyku? W wersji PMS – bo tak ;) Ale tak w ogóle piszę, bo L’Oreal sięga po rozwiązanie aplikacyjne, którego ja serdecznie nie znoszę, czyli tubkę zakończoną dziubkiem, przez który to dziubek sączy się błyszczyk i my go bezpośrednio na usteczka. Miałam kiedyś możliwość spróbować czegoś takiego i w moim przypadku ni cholery nie dało się tym porządnie pomalować. Ale ja z tych wąskoustych (mój kompleks, tak, tak), po rzęsy stałam, jak dawali.

Interesująca jest jednak konsystencja tych błyszczyków i ich nasycenie pigmentami. Otóż nasycenie jest niewielkie, czyli są one półprzejrzyste. To lubię. Błyszczyk to błyszczyk, nie musi przypominać farby olejnej. Od tego mam szminki. Transparentny kolor, jak sobie wrzucimy w przeglądarę nazwę błyszczyka, ciekawe zdjątka nam się pojawią w sensie efektu na uściech.

Gdyby cena tego wynalazku była niższa niż zakładam, to kto wie, czy nie zaryzykuję i nie zrujnuję się na jakiś różyk. Tak w ramach włączenia się w trend odłupywania obciachu.

BRAK KOMENTARZY